...a nawet dwa MOO i ryba tez jest ;)
Wykonane na wyzwanie Craft Artwork :)
Wędkarzem nie jestem,ale doskonale pamiętam jak z bratem jeździliśmy do dziadków na wakacje.
To były cudowne chwile... ale miało być o wędkowaniu ;)
Kiedy spędzaliśmy wspomniane wakacje bardzo często chodziliśmy nad San.
Pewnego dnia wujek Wojtek zabrał nas ze sobą żeby pokazać nam jak to się ryby łowi ;)
Mój brat strasznie chciał zarzuć kilka razy wędką ale wuj mu nie pozwalał .Obok miejsca w którym wuj łowił, rosła ogromna wierzba,brat poszedł, urwał witkę (długaśną ) ,pogrzebał w ziemi znalazł sobie kilka "robaczków" od wuja wziął haczyk i zarzucał tym cudownym sprzętem.
Nie było by nic w tym dziwnego i śmiesznego gdyby nie fakt że to Jaro złowił kilka pokaźnych sztuk,a wuj wrócił do domu z pustym koszem i nerwem pod nosem .
Tym razem lekcja wędkowania nie udała się - nie pomogła super wędka i specjalne zanęty ;)
Pozdrawiam
Rydia :)